INNE

(...) Irena Kamieńska, lat 31, rozwiedziona, do niedawna pracowała jako dentystka. W październiku 1959 roku otrzymuje promocję na drugi rok studiów na Wydziale Reżyserii Filmowej w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej i Filmowej (PWSTiF) w Łodzi. Na roku jest poza nią tylko pięć osób, w tym dwoje studentów z Bułgarii. Wymagania są wysokie, proporcjonalne do prestiżu placówki. (...)

Czytaj: Bez prawdy filmu nie będzie Reportaż biograficzny poświęcony reżyserce filmów dokumentalnych, Irenie Kamieńskiej

Pismo. Magazyn Opinii, nr 2/2018

Mimo że oferta telewizyjna wczesnej III RP nie oszałamiała różnorodnością, kilka formatów (oryginalnych lub adaptowanych z ekscytującego i nadal nieco tajemniczego Zachodu) nie tylko okazało się przebojem i zyskało rzesze oddanych fanów, ale także stworzyło bezprecedensowe wzorce tworzenia i publicznego przeżywania wiedzy. Piszę „przeżywania”, ale to właściwie eufemizm. „Publiczność zgromadzona w studio oraz przed telewizorami”, jak chętnie mówili prowadzący, ekscytowała się przez dziesiątki godzin kwestiami, które w chaotycznej codzienności potransformacyjnej Polski wydawały się równie odległe jak możliwość wyjazdu do Niemiec bez paszportu. A jednak to w tamtym czasie rozkwitły albo dopiero powstały teleturnieje, w których nie tylko trzeba było „iść na całość” lub w innej formie zaryzykować, „strzelić” lub „obstawić”. Teleturnieje, w których wiedza uzyskiwała status wyczynowy.

Czytaj więcej: Wiedza wyczynowa (teleturnieje z lat 90.)

O wysokiej jakości obu książek świadczy przede wszystkim to, że autor nie operuje ogólnikami, nie wyręcza czytelnika w ocenie tego, czego doświadczają zwierzęta. To prace doskonałe materiałowo, oferujące wgląd w historię relacji ludzi i zwierząt bez sentymentów, a jednocześnie bez pustego moralizatorstwa. Baratay operuje nierzadko obrazami bardzo brutalnymi, kreślonymi bez wahania i precyzyjnie. Mało tu fabularyzacji, wiele – konkretu, procedur, materialności i cielesności.

Czytaj więcej: Urodzeni wrogowie zwierząt i „heroiczna wierność” gołębi (Éric Baratay Zwierzęcy punkt widzenia. Inna wersja historii, Zwierzęta w okopach. Zapomniane historie)

Modernizm i myślenie projektowe, myślenie o przebudowie i odmienieniu oblicza XX-wiecznego miasta to ważne wątki także w kontekście Lwowa – tego, który pokazuje nam wystawa, w szczególności. Nieprzypadkowo to, co wybija się na plan pierwszy podczas oglądania ekspozycji, to rozmach i wielkoformatowe myślenie architektów i urbanistów okresu dwudziestolecia.

Czytaj więcej: Nowoczesność idzie ze wschodu (Lwów, 24 czerwca 1937. Miasto, architektura, modernizm)

Wystawa poświęcona jest nie tyle austriackim rozrachunkom z przeszłością i mitem „pierwszej ofiary Hitlera”, co salzburskiej historii sprzedawania Mozarta w nazistowskiej propagandzie i wykorzystywania muzeum (tego samego, w którym oglądamy wystawę) do tych celów. Bardzo szczegółowe badania nad historią muzeum, które poprzedziły wystawę, dają wgląd w ideologię nazistowskiej sztuki i wystawiennictwa. 

Artykuł o europejskich wystawach w lecie 2018 roku.

Czytaj więcej: Sztuka współczesna w pełnym słońcu

Założenie jest proste i powtarzane w rozmaitych programach telewizyjnych od lat: porządek i organizacja prowadzi do szczęścia i sukcesów biznesowych, bałagan i brud do katastrofy emocjonalnej i bankructwa. W różnych wariantach opowiada o tym i Magda Gessler, i niesławna Perfekcyjna Pani Domu, i Marie Kondo. Czy porządek to jednak uniwersalna metoda okiełznania siebie i rzeczywistości?

Artykuł o Marie Kondo i serialu Tidying Up with Marie Kondo.

Czytaj więcej: Sprzątanie epoki późnego kapitalizmu

W trakcie oglądania teledysków Talking Heads może zaskakiwać bardzo wiele elementów czy ironicznych gier, zastanawiająca pozostaje dla mnie jednak obecność metapoziomu w tych krótkich filmach i śmiałość w parodiowaniu samej formy. To bowiem, co Byrne i spółka robią choćby w Once in a Lifetime przekracza nie tylko ramy popularnego teledysku i wkracza do świata eksperymentalnego video-artu (dziś teledysk znajduje się zresztą w zbiorach MoMA). Obłędny taniec Byrne’a inspirowany jest wyświetlanymi w tle nagraniami z tańcem bliżej niezidentyfikowanych Afrykanek (to zresztą powtarzalny motyw) i rytuałów jednej z japońskich sekt. Całość ruchów jest nieomal deliryczna. 

Artykuł o teledyskach Talking Heads.

Czytaj więcej: Sztuczne raje Talking Heads

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now