LITERATURA ŚWIATOWA

Najnowsze recenzje

Centralnym tematem W ciemni jest życie, ucieczki i przemiany ojca. Ich odnowiona po niemal trzech dekadach znajomość zmienia się też pod względem geograficznym. Już nie Ameryka, do której mężczyzna przyjechał po II wojnie światowej, ale Węgry są scenografią dramatu. Ojciec Susan przyjmuje trzy kolejne imiona: Istvan, Steven i Stefánie. Każde z nich odpowiada kolejnym etapom życia, każde otwiera nowy rozdział w tej historii. 

Czytaj więcej: Konteksty bez tożsamości (Susan Faludi W ciemni)

Poruszająca jest historia o ojcu, który swojej rodzinie robi stale zdjęcia, sprawiając, że wszyscy wokół natychmiast rozpoznają ich jako obcych. Ten gest ojca, dręczący dla rodziny, jest ciekawym sposobem opowiedzenia historii tego, w jaki sposób człowiek może się nie zadomowić. Ta opowieść ujawnia właśnie taki rodzaj potrzeby: bycia zadomowioną i jednoczesnego lęku przed stabilnością miejsca. Co ciekawe jednak, ta ze wszech miar migracyjna powieść poetycka nie eliminuje bardziej przyziemnych czy wręcz brutalnych historii.

Czytaj więcej: Rzeka, czyli ruch (Esther Kinsky Nad rzeką)

Zaskakująca decyzja, aby znaczną część rozważań w powieści poświęcić tańcu i liczbom, ma swoje konsekwencje. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że niektóre fragmenty zastawiają pułapki na czytelnika. To ślepe ulice, pozorne metafory, które do niczego nie prowadzą, a ich – nierzadko nieco tandetna – symbolika pokazuje wadliwość nie tylko świata bohaterów, ale zgubnych oczekiwań czytelnika. Simón przoduje w udowadnianiu, że Davíd, mimo niezwykłych uzdolnień, jest po prostu małym chłopcem. To jego zguba i zbawienie zarazem. 

Czytaj więcej: Nie pozwól, żeby ci przebaczali (J.M. Coetzee Szkolne lata Jezusa)

Śmierć synka jednego z najwybitniejszych (i nieoczywistych zarazem) prezydentów Stanów Zjednoczonych, Abrahama Lincolna, jest centralnym wydarzeniem książki. Pierwsze części, skonstruowane podobnie jak dalsze partie, podnoszą wprawdzie wieloznaczność wizerunku i postawy prezydenta oraz sygnalizują istotność kontekstu wojny secesyjnej, mimo to nie determinują atmosfery czy rytmu książki. Wątki wojenno-polityczne pojawiają się w wielu, niepokojących zresztą wypowiedziach, nie tylko tych cytowanych czy też pozornie cytowanych (Saunders skutecznie zaciera tę granicę), ale także tych cmentarnych.

Czytaj więcej: Śmierć na tysiąc głosów (George Saunders Lincoln w Bardo)

Zaskakujące w lekturze „Mars Room” może być połączenie złożonej refleksji społecznej z mknącą narracją. To jedna z tych wciągających powieści, która nie zostawia czytelnika w finale z niczym poza rozwiązaniem fabuły. Kushner skupia się na tropieniu tego, w jaki sposób uprzywilejowanie lub upodrzędnienie społeczne wpływają na fatalistyczny rozwój biografii. Jak rodzina, praca – w przypadku Romy to striptiz z okazjonalną prostytucją – wreszcie relacje międzyludzkie formatują nie tylko naszą pozycję, ale także wyobraźnię i wizję rzeczywistości.

Czytaj więcej: „Mars Room”, czyli ostatnie słowo (Rachel Kushner Mars Room)

Gruša wiele pisze o czeskiej mentalności, specyficznym i ortodoksyjnym umiłowaniu hospody, głębokim dystansie wobec tego, co w Polsce przeżywa się dramatycznie, nierzadko religijnie i z ekscytacją. Tu dominuje natomiast wizja, wedle której antysystemowa gadanina rozbraja powagę władzy i pozwala obronić się przez zamętem historii. To interesujący wątek, który z języka – czeskiego, ale też specyficznego użycia zdrobnień czy pseudonimów – czyni specyficznie czeską strategię obronną. 

Czytaj więcej: Zbyt bliskie i zbyt dalekie południe (Czechy. Instrukcja obsługi i Słowacy. Stulecie dłuższe niż sto lat)

Powieść Donalda Antrima, wydana w USA w 1993 roku, jest bardzo szczególnym rodzajem literackiego eksperymentu. Patronować mają mu modernistyczne wizje wybitnych europejskich pisarzy – Kafki, Huxleya, Orwella, może Vonneguta. W przeciwieństwie jednak do nich literatura ani język Antrima nie tylko nie są w stanie udźwignąć tej koncepcji, ale właściwie trudno powiedzieć, czemu poza przesuwaniem kolejnej granicy świata przedstawionego służą. Budowany jest on na inicjalnej katastrofie, istotnej z perspektywy każdego późniejszego zdarzenia. Katastrofie rozumianej nie w sposób dosłowny, ale jako akt założycielski nowego świata – bez możliwości powrotu do poprzedniego etapu. 

Czytaj więcej: Udręki antyrealizmu (Donald Antrim „Głosuj na pana Robinsona i lepszy świat!”)

Proza Lavant przeszywa swoją precyzją i oszczędnością, wyciszonym dramatem kobiety dobrowolnie zgłaszającej się do austriackiego szpitala psychiatrycznego w latach trzydziestych. Literatura Darrieussecq cechuje się zupełnie inną poetyką. Jest rozbuchana, przerysowana i nie skrywa się za drobnymi sugestiami czy subtelnością obserwacji. Mimo to poczucie skazania na społeczną banicję z powodu płci, oczekiwań wobec jej seksualności czy nawet nieoczekiwanej niestandardowości ciała – narastające zresztą wraz z każdą sceną – przeżywane jest w tej prozie w obłędnym transie. 

Czytaj więcej: Utrata panowania (Christine Lavant Zapiski z domu wariatów i Marie Darrieussecq Świństwo (Truizmy))

Nastolatka mieszkająca z matką w Vancouver powraca do Chin nie tylko myślami. Podobnie jak matka, rezygnuje z jedzenia przy stole, który pełni funkcję centrum badań archiwalnych i poszukiwań krewnych ojca, przebywającego prawdopodobnie w Hong Kongu. Poszukiwania są żmudne i właściwie beznadziejne. Relacje obu kobiet są w dużym stopniu zdeterminowane doświadczeniem straty i – przede wszystkim – poczucia zagubienia, niewiedzy i niepewności. 

Czytaj więcej: Nielegalne duchy (Madeleine Thien Nie mówcie, że nie mamy niczego)

Tym, co wydaje mi się najbardziej emocjonującą wizją w perspektywie zderzenia z tak potężnym zbiorem, jest coś w rodzaju gwiaździstej lektury, gubiącej może punkty wspólne (je możemy bez lęku zostawić historykom literatury), ale zapewniającej wielkie przeżycie poetyckie, pozbawione całkowicie warstwy ochronnej czy też – jak czytamy w posłowiu odnośnie do Berrymana – tkanki amortyzującej.

Czytaj więcej: Jeden krok w tył, dwa kroki w przód (W poszukiwaniu utraconego czasu. W stronę Swanna i O krok od nich. Przekłady z poetów amerykańskich)

Płaskość niektórych refleksji jest bowiem podstawowym problemem, ale większym jest szczere chyba przekonanie autorki, że głoszone przez nią poglądy są zaskakujące lub kontrowersyjne, podczas gdy w istocie zdają się nieszczególnie zajmującym wariantem typowego światopoglądu lewicowej klasy średniej, która już nie jest taka znowu układna i nie godzi się na nadgodziny bez końca. 

Czytaj więcej: Terror autentycznego doświadczenia (Zadie Smith, Widzi mi się)

Trwanie w miłości i rozbijanie jej na drobniejsze emocje, plany, dramaty i pojęcia są zasadniczym tematem gigantycznej (pod względem rozmiarów) powieści Magnes. Dużo skromniejsza objętościowo powieść Katie Kitamury skupia się na procesie pozornie odwrotnym – rozstawaniu się z miłością, poszukiwaniu partnera i żegnaniu się z nim. Wiele dzieli te powieści na poziomie fabularnym. Podczas gdy Christensen obecnością swoich bohaterów karmi całą narrację, nie pozwalając na choćby jeden wątek, w którym oko skupiałoby się na czymś innym, Kitamura ostentacyjnie z nieobecności męża czyni oś pożegnania. A jednak gdzieś te powieści się ze sobą zbiegają i – co może bardziej znaczące – w podobny sposób ostatecznie rozczarowują. 

Czytaj więcej: Miłosne spektrum rozczarowania (Lars Saabye Christensen Magnes i Katie Kitamura Rozstanie)

Żałuję tylko dwóch rzeczy: że nie przeczytałam Dni bez końca w oryginale i że w polskim wydaniu przesłania tę książkę efektowna, a zarazem nieuważna wobec samej opowieści okładka. Oryginał, po który sięgnęłam nieco zmęczona trzeszczącym językiem przekładu, wciąga bez reszty i pozwala zapomnieć o dystansie, który nas dzieli i daleko idącej spekulacji, na którą waży się autor. Język – mimo że wyraźnie stylizowany i nieco archaiczny – oddaje tu pełnię sprawiedliwości bohaterowi, do którego autor odnosi się z czułością i cierpliwością. 

Czytaj więcej: Nieprawdopodobnie ludzka miłość (Sebastian Barry Dni bez końca)

Umieszczenie akcji pomiędzy latami 80. – bardzo burzliwymi dla Nigeryjczyków – a pierwszą dekadą XXI wieku tworzy interesującą perspektywę. Doceniam szczególnie to, w jak uparty sposób powieść powraca do ogólniejszego kontekstu. Bohaterowie nie tyle odnoszą się do wydarzeń w Nigerii w aktywny sposób, co rzeczywistość wdziera się do ich życia skupionego przede wszystkim na prywatnych kłopotach. W pewnym momencie można zauważyć, że autorka pragnie podkreślić, że los bohaterów to tylko jedna z historii z tamtego czasu, że wszyscy przeżywają w tym samym okresie porównywalnie istotne kryzysy czy problemy.

Czytaj więcej: Miłość bez litości (Ayọ̀bámi Adébáyọ̀ „Zostań ze mną”)

Gęsta i bardzo wyrazista twórczość O’Connor zdaje się ufać w swoją moc – rozpoczynając każdą opowieść od pozornie bezproblematycznego realizmu, autorka krok po kroku odbiera nam szansę na rozgoszczenie się w tym języku i wyobrażonej rzeczywistości. Gdy jesteśmy tuż-tuż tego poczucia, znika kolejny raz oczekiwana puenta. Tak jest choćby w opowiadaniach „Ciepło rodzinnego gniazda” czy „Kulawi wejdą pierwsi”, gdzie próba „ratowania” zagubionych młodocianych przestępców przez dobrotliwych ludzi tylko do pewnego momentu zdaje się odpowiadać schematowi baśni i przypowieści. Język idzie na przekór oczekiwaniom, także w najzwyklejszych opisach – jak zestawienia własnego wieku i wspomnienia o matce

Czytaj więcej: Krótkie historie z tego świata. Zbiór opowiadań Flannery O’Connor

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now